ZDROWIE

Zapalenie krtani u dziecka. Czy u Was też się zdarza?

Zapalenie krtani przydarza się naszej Sarze raz na jakiś czas, jednak za każdym razem ta infekcja jest dla nas bardzo stresująca. Pierwszy raz dopadło ją, gdy miała 3 miesiące. Stało się to akurat w sylwestra. Wykąpaliśmy ją i położyliśmy spać ok. 19. Nie minęło półtorej godziny, a Mała obudziła się straszliwie płacząc. W jej głosie było słychać dziwny, niepokojący dźwięk. Później dowiedziałam się, że nazywa się on stridorem krtaniowym. Po kilku chwilach płaczu Sara stawała się coraz bardziej niespokojna, zaczęła mocno kaszleć (szczekająco) i zaczęły się duszności. Tak jakby się krztusiła. Trwało to wszystko może minutę-dwie. Sytuacja pogarszała się bardzo szybko. Nie mieliśmy wątpliwości – trzeba było jechać do szpitala.

Po wyjściu na zewnątrz Mała się uspokoiła i zaczęła lepiej oddychać. Wtedy nie wiedzieliśmy, że to za sprawą zimnego powietrza, które jest zbawienne w tej sytuacji. Dojechaliśmy do szpitala bardzo szybko i już tam zostaliśmy – na tydzień.

Drugi atak przydarzył nam się, gdy Sara miała już półtora roku. Tym razem – również z zaskoczenia – obudziła się około 3:30 w nocy z dusznością. Wiedzieliśmy już co się dzieje, znowu jechaliśmy do szpitala, jednak tym razem dostaliśmy już tylko lek o działaniu przeciwwirusowym i lek do inhalacji.

Czwarty atak udało mi się powstrzymać, bo nad ranem Sara mi tak zakaszlała „szczekająco”, ale wiedziałam już co się dzieje i z samego rana udało mi się dostać e-receptę na leki. Dzięki temu uniknęliśmy duszności i zagrożenia nią powodowanego.

Piąty atak zdarzył się kilka tygodni temu. Około 5tej rano pobudka z dusznościami i kaszlem. Na szczęście było jeszcze chłodno na dworze. Ubrałam Małą szybko i wyniosłam na balkon. Kiedy się uspokoiła i zaczęła lepiej oddychać zrobiłam inhalację z leku. Pediatra znając już naszą sytuację przepisał nam uprzednio trochę więcej ampułek, żeby nam zostało w razie potrzeby. Niemniej jednak byliśmy u lekarza ją zbadać i upewnić się, że sytuacja jest stabilna i pod kontrolą.

Na początku myślałam, że zapalenie krtani to rzadka przypadłość. Nie sądziłam też, że dla małych dzieci może być tak strasznie niebezpieczna, a dla rodziców równie strasznie stresująca. Niemniej jest to infekcja, z którą nie ma żartów! Nie wszystkie dzieci mają od razu duszności. U naszej najstarszej córki charakterystyczny w zapaleniu krtani jest suchy, dudniący kaszel i osłabienie. U Maluchów bardziej „szczekający” kaszel, taki suchy i ostry. Świszczący oddech i/lub stridor krtaniowy.

W krytycznych sytuacjach wiemy już, że najlepiej działa zapewnienie dziecku chłodnego powietrza – trzeba wystawić je do okna, bądź wynieść na balkon (oczywiście ubrane stosownie do temperatury), można otworzyć lodówkę czy zamrażarkę. Chłodne powietrze wspomaga obkurczanie błon śluzowych. Trzeba także pomóc dziecku się uspokoić. Panika czy stres nie pomagają dziecku. Oczywiście konieczna jest konsultacja z lekarzem – bez tego ani rusz.

Pamiętajcie, że niniejszy artykuł nie stanowi w żadnym wypadku porady medycznej i nie może być tak traktowany. Może być za to dla Was wskazówką, co się dzieje. Wychwycenie wcześniej objawów – zwłaszcza szczekającego kaszlu, nawet jeśli dziecko zakaszle tak tylko raz – może bardzo wiele zmienić w przebiegu choroby, dlatego opisałam naszą historię.

Wśród naszych znajomych jak się okazuje jest jeszcze dwójka „krtaniowych” dzieciaków i wygląda to u nich bardzo podobnie.

A czy Wasze pociechy też miały takie przejścia? Dajcie znać, jak to u Was wygląda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s